Wenus z Milo do poprawki

Szukam w pamięci tego momentu, kiedy zrozumiałam, że według collage nadaję się do poprawki. Przestałam być Wenus z Milo, elektryzującą kochanką. A nawet interesującą partnerką do rozmów.

Spowszedniałam, zużyłam się, opatrzyłam się. Nie odbijam się już w jego oczach.

Tyle jest nowych wyzwań, tyle spraw do załatwienia. Szkoda czasu na banały, Wiemy przecież, jak wyglądamy, nie musimy się już sobie przypatrywać, odkrywać na nowo. Wiemy, doskonale wiemy, co drugie z nas myśli, co odpowie. Możemy więc prowadzić rozmowy między sobą bez siebie – dialogi bez słów, bez jednej wypowiedzianej głoski.

Siedzę na wprost mojego kochanka, prostuję plecy, nie pozwalam się przytłoczyć brakiem jego spojrzeń w moją stronę, grymasowi znudzenia na twarzy, zniecierpliwionemu machnięciu ręki, którym chce moje słowa, mnie, odgonić jak natrętną muchę. Dotykam jego skóry.

Myślę: jeżeli collage dał się uwieść mitowi ciągłej zmiany, modernistycznemu urokowi nieustannego działania i już mnie, starej, od lat kilku dobrze znanej, nie widzi i nie słyszy, bo poruszam się zbyt wolno, jak żółw prawie, a on biegnie szybko jak półbóg, Herkules, walczy z potworami, czyści stajnie Augiasza, więc nie może zobaczyć mnie i usłyszeć, bo wzrokiem herosa patrzy setki mil poza mną a zanim wypowiem słowo, jego ucho jest już kilometry ode mnie. Dotykam więc go, bo może tak, choć na chwilę, zatrzymam go, przypomnę mu o sobie.

Zbyt się jednak z tym dotykiem ślimaczę i trafiam w pustkę. Nie jestem przecież Wenus z Milo, nawet nie jestem półboginią.

Zwykła kobieta ze mnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s