Otwieram wino ze swoją dziewczyną

lektorJest chlapa. I jak tak dalej pójdzie, to blog przerodzi się w zapiski meteopaty i przestanie komukolwiek kojarzyć się ze wstępnymi założeniami autorów strony.  Zresztą, jak mówią co niektórzy – świat się nieustannie zmienia, więc w sumie kto wie. Może zamiast bloga SeksWeWschowie, wspólnie z audrey, przekształcimy stronę w  MeteopaciWeWschowie. Też seksownie brzmi zresztą. Więc nie ma co narzekać.

W tę chlapę w każdym razie do pobliskiego dyskontu. Sam jak palec, bo lepiej, żeby jedno z nas się zachlapało niż oboje. Wtedy tylko jedno wchodząc do domu marudzi, że zimno i nieprzyjemnie, a drugie czeka już z ciepłą herbatą i zarzuca na tego zziębniętego całą masę swetrów, koców i innych, dodatkowych atrakcji.

W pobliskim dyskoncie o tej porze podłoga oddaje całą tę katastrofę pn. chlapa w mieście. Ludzie też raczej zachlapani, chyba, że tak jak ja, podjechali samochodem, co i tak na jedno wychodzi, bo jak nie oni, to ich pojazdy przez zachlapane oceany niosły ich w miasto do pobliskiego dyskontu.

Więc chlapa.

Zakupy raz, dwa. Do koszyka trzy, cztery. Przy kasie, pięć, sześć. Wino, ciasto francuskie i, bo okazja i tanio, Lektor, siedem, osiem.

Wracam. Oczywiście tymi rzekami, jeziorami do audrey, przez zachlapane miasto od rana do wieczora, ale do audrey.

Potem jeszcze schody. Klucze gdzieś w torbie. Potem w zamku i już od drzwi zachlapanym głosem krzyczę, donoszę, pod nosem nucę, że wino ze swoją dziewczyną otwieram, że film Lektor oglądam, że jej ramiona, moja głowa i tak sobie w ten nasz ciepły dom wkraczam na tyle głośno, żeby mnie usłyszała, żeby gdzieś tutaj, zaraz przy drzwiach, była przy mnie. Ale nie. Drzwi otwieram i nic. Ciemno. Głucha noc.

Kiedy nie ma audrey w domu, mieszkanie wydaje się zachlapane, niepełne, mało wyraziste. I jeszcze ja w tym domu bez audrey też taki komiczny nagle się sobie wydaję i jeszcze z tym winem, co to go otwieram ze swoją dziewczyną w jednej ręce, w drugiej z Lektorem. No tak, hmm,  nie najlepiej to wygląda.

Zapalam światło w kuchni i jest, proszę, kartka na stole. Nie mogłam się do ciebie dzwonić, mój drogi, iksińscy zaprosili nas na wino i – nie uwierzysz – kupili w pobliskim dyskoncie Lektora. Przyjdź do nas szybko. Czekamy.

Sprawdzam telefon. Jest, pewnie, że jest. Masa połączeń od audrey, no ale jak człowiek w miasto od rana do wieczora zachlapane się zanurza, to potem są efekty. Zostawiam Lektora na stole. Na kartce dopisuję – idę, biegnę do Ciebie. I nucąc pod nosem, że otwieram wino ze swoją dziewczyną w obecności iksińskich, schodzę piętro niżej, pukam, wchodzę, siadam obok mojej audrey, całuję w ramię, gasną światła, zachlapane miasto umiera, a ja, ja przy mojej dziewczynie obiecuję sobie, że już nigdy w zachlapany wieczór jej nie opuszczę. Trudno. Nie będzie wina i seksu. W takie dni stawiamy na seks bez wina.

collage

foto: filmweb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s