Mandarynki

mandW sklepie kupujemy mandarynki. Znowu spadł śnieg.  Mróz chyba zelżał, ale i tak chowamy się do sklepu i szukamy owoców rodem z klimatów tropikalnych. Mandarynki, mandarynki.

Tylko trzeba przyjść wcześniej, bo tak jak teraz, po pracy, późnym popołudniem, to najlepsze owoce dawno już zostały  przekartkowane. W siatkach, reklamówkach zaniesione do domów. Potem ktoś je obierał. W samotności albo i nie. Przyglądał się im, zastanawiał, kroił na mniejsze kawałki, wyciskał soki, próbował językiem, smakował.

Nam zostają resztki. Kilka pomniejszych kartonów, w których tłoczą się pomarszczone owoce, przekrzywione te kartony, chylą się tak, że przez chwilę mam ochotę zdjąć te wszystkie płaszcze, kurtki i czapki, włożyć na siebie odpowiedni do sklepu strój roboczy i ustawić wszystkie jak wieża pizza kartony w jednym, niekołyszącym się pionie.

I myślę jeszcze, ale dlaczego nam wybrano, schowano, ukryto lub zakopano przed nami te owoce? Dlaczego późnym popołudniem a nawet tuż przed zamknięciem sklepu nie doczekamy się jednej, świeżej mandarynki nawet gdybyśmy tutaj rozebrali się do naga na znak protestu.

I wtedy właśnie gdzieś na horyzoncie sklepu, gdzie kasy się kleją do klientów, a klienci przylegają do kas, widzę Audrey. Podchodzi, uśmiecha się z daleka i mówi: a ty osiołku, to dlaczego tak stoisz tutaj przy tych mandarynkach? Stoisz jak na balu, na którym nie szczególnie czujesz się atrakcyjny i przez te swoje samopoczucie odrzucasz od siebie wszelkie możliwe tańce, znajomości, rozkosze.  A ja w tym czasie zajrzałam do wszystkich lodówek, zamrażarek i półek, wybrałam, przejrzałam, mam cały koszyk. A ty? Tutaj? Co robisz? I już nawet nie czeka na odpowiedź. Jednym gestem wszystkie moje zmarszczenia i rewolucyjne myśli łagodzi. No chodźmy już – mówi – wybiegniemy stąd w śnieg, w poniżej zera temperatury i schowamy się przed wystrojem sklepów, które późnym wieczorem kuszą nas tropikami, ale w rezultacie nie mają do zaoferowania tej gorączkowej feerii barw.

Chodź, wybiegniemy stąd. Nie spóźnimy się, Nie musimy tutaj tak stać. Będziemy sami dla siebie mandarynkami. Soczystymi i słodkimi. Chodźmy stąd.

collage

One thought on “Mandarynki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s